Razwietka bojem

December 4th, 2008
Rozumiem prezydenta Kaczyńskiego. Kiedy właściciel zakładu zaprasza, z trudem zatrzymać. Kiedy historia się to w świecie polityki i dyplomacji - cofnąć się coraz trudniej. Strzały z AK-47 oddane na osetyjsko-gruzińskim pograniczu mogłyby stać się aczkolwiek na rzecz prezydenta salwami ostrzegawczymi, które skłoniłyby Lecha Kaczyńskiego do zastanowienia ponad tym, azali pożądane byłoby aż właśnie obdarzać zaufaniem gruzińskiemu przywódcy.

Related posts:
  Męczennicy z SB
  Bożyszcze NBA: Lubię presję
  Sorry, w życiu natychmiast nie...
  Prawnika niech pies z kulawą nogą nie dyszel
  Gala w szarym sosie polskim